Coraz więcej mówi się o
modelkach Plus Size, które głośno zaczynają mówić o tym, że branża mody
dyskryminuje je, preferując chude i blade modeli w rozmiarze Zero Size. Zwykłe
kobiety od dawna się buntują przeciwko lansowaniu wieszaków. Do tej pory ich
protest był raczej cichy. Teraz coraz głośniej mówią o tym, że nie będą kupować
w sklepach, które nie mają normalnych rozmiarów (a przeciętne kobiety noszą
ciuchy w rozmiarach powyżej 38 rozmiaru, czyli znacznie powyżej Zero Size).
Wielkim echem odbiła się po
świecie niefortunna wypowiedź Carla Lagerfelda, głównego projektanta domu mody
Chanel. Lagerfeld skrytykował figurę Adele. Powiedział, że gwiazda jest za
gruba i powinna się odchudzić, bo... jest gwiazdą i markowe ciuchy źle na niej
leżą. Adele bardzo mu się odgryzła, a Lagerfeld nie tylko wycofał się szybko ze
swojej wypowiedzi, ale także przeprosił Adele i zapewnił, że wcale nie miał na
myśli tego, co powiedział. Ot, tak – wypsnęła się mu nieprzemyślana wypowiedź
;)
Piszę o tej jego wypowiedzi
dlatego, że trudno nie mieć wrażenia, iż projektanci mody myślą chyba, że są
dla kobiet bogami. Co powie projektant – to jest święte. Co wylansuje – kobiety
natychmiast kupią. Otóż nie. Okazało się, obroty sieciówki H&M wzrosły, gdy
wykorzystała ona w swojej kampanii modelkę Plus Size.
Chudość modelek Zero Size jest
straszna. Wynika nie z genów, diety czy ćwiczeń – tylko z długotrwałej, ostrej
głodówki. Modelki w rozmiarze Zero coraz częściej przyznają się do anoreksji i
bulimii. Mają problemy ze zdrowiem, przestają miesiączkować.
Nie warto być wieszakiem do
noszenia ciuchów za kilka tysięcy dolarów. Szkoda zdrowia, szkoda życia.


.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz